Jezusek w co milenijnej delegacji wypadł jak filip z konopi w środku puszczy bracia mniejsi o razu go rozpoznali i oblegli - jak wam się współżyje z ludźmi ? - spytał - zgroza ! - zapłakały zwierzęta - zabijają nas nie z głodu , ale dla przyjemności ! utulił je miłością Jezusek i parę dni leczył i wydłubywał śrut z jelenich zadków Następując wykroczył na skraj przyrody drepcząc po martwej asfaltu mazi dotarł przed zgromadzenie matek chwalących narzędzie zbrodni na którym niegdyś skończył delegacje mimo to wygłosił - bądźcie pozdrowione i oświecone ! i obdarzył je promienistym uśmiechem - o Jezu ! narkoman ! - krzyknęły zamarł Jezusek i szepnął - kiedyś prześladowali nas jako świętych - teraz nazwali narkomanami ...
lis 01 2011

.
:
Bukowiański Interaktywny Portal
Od słów Do czynów
TERRA Galaktyczna Kawiarenka
5 Listopad 2011 at 2:03
Dobre. Szczególnie “O Jezu! Narkoman!” Podoba mi się ten kawałek. Gratuluję.
2 Grudzień 2011 at 18:39
bo i tak pewnie jest
1 Luty 2012 at 16:47
Piękne te Twoje wiersze.
Bądź pozdrowiony i oświecony!